- Dyscyplina: Koszykówka
- Rodzaj zakładu: dwudrogowe
- Typ: 1
- Kurs: 1.72
- Stawka: 4/10
- Data rozpoczęcia: 08.06.2011 03:00
- Bukmacher: Pinnaclesports
Dla Mavericks ten mecz to spotkanie z kategorii must-win. Po fantastycznym wydarciu spotkania numer 2 na Florydzie w pierwszym meczu w swojej hali podopieczni Ricka Carlisle'a polegli dwoma punktami. Oznacza to oczywiście konieczność wygranych w dwóch kolejnych meczach we własnej hali. W zeszłorocznej rywalizacji pomiędzy Celtics a Lakers po wygranym meczu w Los Angeles kapitan Celtów Paul Pierce wypowiedział słynne zdanie: "We ain't coming back to LA" co znaczyło, że Celtowie mieli oczywiście zamiar wygrać wszystkie mecze w Rose Garden; kiedy przegrali pierwsze starcie z Lakers "The Truth" musiał szybko odwołać te słowa. Podobna sytuacja przydarza sie w tej chwili: Mavs z pewnością myśleli o wygranej we wszystkich trzech meczach u siebie tak by nie było potrzeby powrotu na Florydę, ale w tej chwili to Heat mogą wrócić do siebie dopiero w glorii zwycięzców. Aby tak się nie stało gospodarze muszą dziś zagrać bardzo dobry mecz, Mavs muszą przede wszystkim wyegzekwować przewagę na ławce, która do tej pory nie jest widoczna, a czasem to nawet bardziej ograniczona w tej materii ekipa Ericka Spoelstry pokazuje sie z bardzo dobrej strony (vide 12 punktów Mario Chalmersa w meczu numer 3). Ani Terry świetnie kryty do tej pory przez Jamesa i Wade'a ani JJ Barea nie zagrali dobrego meczu w tej serii.
O grę Dirka Nowitzkiego w tym meczu jestem spokojny, a jeśli ktoś nadal chce po spudłowanym rzucie w ostatnim meczu w Dallas snuć bzdurne teorie o słabości Dirka w crunch-time w kompletnym oderwaniu od tego co Niemiec robił w tegorocznym play-off to znaczy, że ten ktoś jest głupi i nie ma co z nim dyskutować. Kluczowa będzie postawa graczy ofensywnych ekipy Ricka Carlisle'a, może przebudzi się Kidd, ale ważniejsza będzie postawa Jasona Terry'ego, który mimo dobrej obrony Jamesa i Wade'a czasem zawodzi będąc nawet zawodnikiem niekrytym. W końcu Mavs muszą zdominować mecz od początku do końca nie pozwalajac ekipie z Miami na powiększanie przewagi, bo tym razem pogoń w końcówce nie musi się okazać tak skuteczna jak w meczach numer 2 i 3. Mavericks mogą to zrobić co pokazali już wcześniej. Nocny mecz jest niezwykle istotny, bo ewentualna wygrana sprawiłaby, że kolejne spotkanie będzie najważniejszym starciem w tym finale, przegrana spowoduje, że będzie to mecz co najwyżej o honorową porażkę, bo nie wierzę w dwie wygrane pod rząd Mavs na Florydzie.





