- Dyscyplina: Tenis
- Rodzaj zakładu: 12
- Typ: 1
- Kurs: 1.67
- Stawka: 1/10
- Data rozpoczęcia: 30.05.2011 14:30
- Bukmacher: William Hill
Podczas pierwszej odsłony potyczki pomiędzy Gaelem Monfilsem a Davidem Ferrerem nie sposób było nie być zafascynowanym grą Francuza. Monfils, zwłaszcza w pierwszym secie, grał swój najlepszy tenis - ofensywny, obarczony bardzo dużym ryzykiem i co najważniejsze skuteczny. Wraz z upływem czasu coraz więcej z gry zyskiwał Hiszpan wykorzystując zmęczenie rywala. Gdy wydawało się, że trzeci set, podobnie jak drugi, padnie łupem Hiszpana Gael po raz kolejny wzniósł się na wyżyny i przełamał na 6:5. a następnie wygrał swoje podanie na 7:5. Decyzja o rozpoczęciu czwartego seta była dla mnie sporym zaskoczeniem, bo nad Paryżem robiło się coraz ciemniej. Jak się później okazało ta decyzja może być zbawienna dla Ferrera. Przy stanie 1:0 dla Hiszpana i 30:30 Monfils bardzo źle upadł i najprawdopdobniej skęcił kostkę. Francuz zdecydował się grać dalej i spróbować obronić break pointa. Gael nieudalnie spróbował skrótu i dał się przełamać, po czym hiszpański tenisista poprosił o... dokończenie pojedynku następnego dnia.
Ciekaw jestem co kierowało Ferrerem, gdy wyszedł z tą inicjatywą - czy chciał pobawić się "w Montanesa" (który z Fogninim chciał wygrać elegancko, a gdy mecz zaczął wymykać się spod kontroli zapomniał o elegancji, a i tak nie wygrał) czy też to była zagrywka taktyczna, wiedząc że najgorszy ból po skręceniach kostki doskwiera nastęnego dnia. Szczerze mówiąc - nie wiem. Tak czy tak, kontuzjowany Monfils nie ma szans pokonać Ferrera, który zamęczy przeciwnika. Z Hiszpanem piłki można wygrywać winnersami po długim bieganiu. Grając "na raz" Monfils mógłby pomimo kontuzji pokonać Troickiego, ale nie Hiszpana. Stąd moja propozycja by zagrać na Ferrera.





