- Dyscyplina: Tenis
- Rodzaj zakładu: 12
- Typ: 1
- Kurs: 1.57
- Stawka: 1/10
- Data rozpoczęcia: 05.09.2010 17:00
- Bukmacher: Ladbrokers
Dziś na US Open sporo ciekawych spotkań, zwłaszcza w turnieju panów. Bardzo intrygująco zapowiada się m.in. pojedynek Davida Nalbandiana z Fernando Verdasco, w którym wg mnie powinien triumfować Argentyńczyk, który po długiej przerwie znów prezentuje niemalże swój stary tenis, którym tak potrafił nieraz zachwycać. Dużo wskazuje, że spotkanie kryzysowe na turnieju jest już poza Davidem i teraz w każdym meczu będzie grał jak w poprzedniej rundzie Florentem Serrą.
Przed zawodami w Nowym Jorku sądziłem, że Nalbandian może się szybko pożegnać z turniejem, bo w sierpniu zaliczył aż trzynaście spotkań, co mogło wpłynąć na jego zmęczenie, zwłaszcza że przed pierwszymi sierpniowymi rozgrywkami w Waszyngtonie miał prawie 30-dniową przerwę. Konsekwencją tego były zapewne problemy jakie Argentyńczyk miał z pokonaniem w pierwszej rundzie US Open Rika de Voesta. Pięciosetowy bój argentyński tenisista rozstrzygnął na swoją korzyść, ale kłopoty z pokonaniem rywala były zadziwiające. W drugiej rundzie David w trzech setach rozprawił się z Florentem Serrą, więc wszystko wróciło do normalności. W tym miejscu warto zaznaczyć, że w tym roku Nalbandian pokazuje się z jak najlepszej strony na hardzie. Turniej w Waszyngtonie Nalbandian wygrał (po drodze pokonani m.in. Wawrinka, Baghdatis czy Cilic), a w Toronto doszedł do ćwierćfinału (zwycięstwa nad Ferrerem, Robredo i Soderlingiem), gdzie sposób na niego znalazł Andy Murray. Z Cincinnati David musiał się już pakować po 1/16, gdzie po pokonaniu Ljubicica i Isnera rywalem nie do przejścia okazał się być Novak Djokovic.
Fernando Verdasco z kolei od pół roku próbuje wrócić do formy z początku sezonu. Nando grał ostatnio w tych samych turniejach co David, czyli Waszyngton, Toronto, Cincinnati ale w każdym kończył swoją przygodę z turniejem szybciej niż jego dzisiejszy vis a vis i to odpadając odpowiednio z Baghdatisem, Chardym i Fishem, czyli graczami dobrymi, których jednak Nalbandian łatwo by pokonał. Na US Verdasco wygrał przedwczoraj z wykończonym po cudem wygranym meczu z Ribą Adrianem Mannarino, ale też niepospolicie męczył się w I rundzie z Fogninim. Daje mi to do myślenia, że jak Nando nie był w formie przed turniejem tak nie trafił z nią na sam turniej.





