- Dyscyplina: Koszykówka
- Rodzaj zakładu: dwudrogowe
- Typ: 1
- Kurs: 1.70
- Stawka: 4/10
- Data rozpoczęcia: 26.02.2011 04:30
- Bukmacher: Pinnaclesports
Po przerwie na ASG Golden state Warriors rozegrali tylko jedno spotkanie, w którym wysoko przegrali z Boston Celtics. Wynik ten może wydawać się bardzo słaby i niektórzy mogą pomyśleć, że Warriors mogą być w słabej formie, ale wydaje się, że Celtics po prostu podwójnie zmotywowali się na spotkanie, które było ich pierwszym w serii gier na Wschodzie, w dodatku z zespołem, z którym w jego hali nie wygrali bardzo długo. Wcześniej wysokooktanowa ofensywa drużyny z Oakland poskromiła choćby takie ekipy jak Nuggets, Hornets czy też OKC. W świetnej formie są Monta Ellis i Stephen Curry, a takze David Lee, który gwarantuje zarówno zbiórki jak i punkty z pomalowanego. Pomimo zmiany trenera ewolucja stylu gry Warriors przebiega wolno i trudno się dziwić, bo z jednej strony majac tak dziwnych zawodników jak Ellis i Curry (Monta to nie rozgrywający, a Curry wydaje się trochę za niski na "dwójkę), a do tego brak solidnego podkoszowego "mięsa" (sorry Lee, sorry Andris) i zgraję strzelców można grać tylko swoistą wariację do 7SoL.
Dzisiejszy rywal, Atlanta Hawks w przeciwieństwie do Warriors poczynili jedną ważną zmianę w swoim składzie. Pozbyto się pierwszego rozgrywajacego Mike'a Bibby, który co prawda notował progres jeśli chodzi o trójki, ale jak zawsze był słabym ogniwem w obronie. Na jego miejsce sprowadzono Kirka Hinricha z Wizards co laikowi może wydawać się typową zamianą siekierki na kijek, ale wcale tak nie jest. Hinrich zarówno w Bulls jak i w Waszyngtonie notował dobre statystyki, a teraz awansuje na pierwszego rozgrywającego zespołu z ambicjami i pewnym miejscem w play-off. Jeff Teague jest za słaby by pokrzyżować mu te plany. Jednocześnie jednak o ile Atlanta jest rzecz jasna 5-6 siłą na Wschodzie to pomimo obecności w składzie niezłych graczy jak Smith, Horford i przepłacony Joe Johnson z roku na rok jest to ekipa słabsza, ale raczej mocą rywali, którzy się dozbrajają. Dziś nie tylko Heat, ale też Bulls to zespoły zdecydowanie lepsze, a za plecami czai się ekipa z Nowego Jorku. Dodając do tego słabiutką ostatnio postawę (1-5) i bilans w Oracle Center wydaje się, że jeśli tylko Warriors narzucą swój szybki styl gry powinni spokojnie wygrać.





