- Dyscyplina: Tenis
- Rodzaj zakładu: dwudrogowe
- Typ: 1
- Kurs: 1.85
- Stawka: 3/10
- Data rozpoczęcia: 25.05.2010 17:00
- Bukmacher: Expekt
Francja w ostatnich latach doczekała się
naprawdę ciekawej generacji tenisistów z Tsongą i Monfilsem na czele.
Dla każdego francuskiego tenisisty celem nadrzędnym jest dobre
zaprezentowanie się swojej publiczności podczas French Open. Jeremy
Chardy do światowej czołówki nie należy i pewnego pułapu ot tak nie
przeskoczy. Barierę nie do przejścia stanowić będzie raczej dla niego
już Lleyton Hewitt, który jest rywalem Chardy’ego w pierwszej rundzie
Roland Garros.
Lleyton Hewitt nie jest z pewnością amatorem claya. Jego ulubioną
nawierzchnią jest hard, na którym rozegrał 437 spotkań, z których 324
wygrał i 113 przegrał. To na hardzie też Australijczyk wygrał 19
turniejów. Na clayu osiągnięcia Hewitta mimo wszystko też nie są
najgorsze. Stosunek 94 zwycięstw i 44 porażek (3 wygrane turnieje) to
całkiem ładny wynik nawet jeśli się weźmie pod uwagę, że duża liczba
sukcesów przypada na ok. lata 2001-2003, gdy Hewitt był numerem jeden
na świecie. Obecnie Hewitt nie gra już na tym poziomie co kiedyś (33
miejsce w rankingu), lecz w dalszym ciągu potrafi ograć zawodników z
czołówki. Z urodzonymi clayowcami takimi jak Schwank czy Chela Hewitt w
pierwszych tegorocznych meczach na cegle przegrywał. Z meczu na mecz
było jednak lepiej. O tym, że Australijczyka stać na wiele przekonali
się niedawno John Isner, Mikhail Youzhny czy Daniel Gimeno-Traver,
który tak doskonale zaczął French Open. Niedocenianie Hewitta to duży
błąd, bo jego forma pokazuje, że niejednego gracza z czołówki potrafi
ograć.
Jeremy Chardy jest zawodnikiem, który ma problem ze stabilizacją formy
na dłuższą metę. Stać go z pewnością na wykorzystanie słabszego dnia
rywala. Pokazał to nawet niedawno w pojedynku z Juanem Monaco, który
gdzieś zagubił się przed French Open. Podobnie było gdy w kwietniu
mierzył się z Montanesem. W spotkaniu z Troickim w ramach ARAG World
Team Cup Chardy poniósł już bezdyskusyjną porażkę. Francuz zaskoczył
też na minus w innym starciu kwietniowym z Golubevem podczas turnieju w
Monte Carlo, bo żeby przegrać ostatnio z Kazachem trzeba się naprawdę
mocno starać. Rok 2010 w ogóle zresztą nie jest dobry dla Chardy’ego,
który pomimo usilnych starań nie może osiągnąć formy z połowy 2009r.,
kiedy to zdarzyło się Franzuowi nawet wygrać turniej w Stuttgarcie, w
finale pokonując nie byle kogo, bo Victora Hanescu. Chardy sprawia
teraz na korcie wrażenie nieco zagubionego. Zarówno na hardzie jak i na
cegle w roku obecnym więcej spotkań przegrał niż wygrał.
Podsumowując wszystko:
Choć zwycięstwo Hewittowi może nie przyjść łatwo to zwyżka formy przed
turniejem powinna być widoczna. Chardy powyżej pewnego poziomu póki co
się nie wzniesie, a nie jest to gracz, który z dnia na dzień przygotuje
zbuduje formę, a ostatnia była słaba. Żeby Francuz wygrał to
Australijczyk musi być słabo dysponowany w co, patrząc na wspomniane
wyniki meczów z Isnerem, Youzhnym i Gimeno-Traverem wątpię.
Analiza by jaskir





