- Dyscyplina: Tenis
- Rodzaj zakładu: 12
- Typ: 1
- Kurs: 1.52
- Stawka: 3/10
- Data rozpoczęcia: 24.05.2010 14:15
- Bukmacher: PinnacleSports
Losowanie pierwszej rundy French Open nie było
łaskawe zarówno dla Andy’ego Murraya jak i Richarda Gasqueta. Los
skojarzył tych dwóch zawodników ze sobą, dzięki czemu już w pierwszej
fazie turnieju kibice będą mogli oglądać spotkanie tenisowe na
najwyższym światowym poziomie. Kursy na obu tenisistów są w miarę
wyrównane, choć za faworyta uchodzi mimo wszystko Szkot (ok. 1,5 na
Murraya, 2,7 na Gasqueta). Pomimo że Francuz będzie grał przed własną
publicznością poziomu Murraya jeszcze nie osiągnął i dlatego po zaciętym
spotkaniu pewnie pożegna się z turniejem.
Dla Andy’ego Murraya clay nie jest wymarzoną nawierzchnią. W roku
obecnym reprezentant Szkocji nie notował też nadzwyczajnych wyników na
cegle. Poważny kryzys, który został zapoczątkowany jeszcze na hardzie w
Miami Murray ma też za sobą. Załamanie formy nie trwało długo. Po
porażce w pierwszej rundzie turnieju w Miami z wyjątkowo niewygodnym dla
Murraya Mardym Fishem Szkot został zmiażdżony w pierwszej rundzie
turnieju w Monte Carlo przez Philippa Kohlschreibera (2:6, 1:6). W
Rzymie było niewiele lepiej, bo wygranym meczu z Seppim David Ferrer bez
zbędnego wysiłku ograł w dwóch setach Murraya (3:6, 4:6). W Madrycie w
końcu można było zobaczyć choć w części starego, dobrego Murraya. Gracz
nr 4 w rankingu ATP zaprezentował się dobrze w dwóch pierwszych
spotkaniach z Argentyńczykiem Juanem Ignacio Chelą i Victorem Hanescu,
którzy przecież są dobrymi zawodnikami na cegle. Przygodę Murraya z
turniejem zakończył ponownie Ferrer. Hiszpanowi zwycięstwo nie przyszło
jednak już tak łatwo, co też dowodzi że szkocki tenisista wraca do
optymalnej formy. Myślę, że taką Murray przygotowywał właśnie na Roland
Garros. Tacy gracze jak Murray i Federer są zawodnikami doświadczonymi,
którzy nieraz pozwalają sobie na załamania formy w trakcie sezonu, ale
na turnieje Wielkiego Szlema zawsze potrafią odżyć. W przypadku Murraya
brakuje wprawdzie ‘kropki nad i’, żadnego Wielkiego Szlema jeszcze nie
wygrał, lecz podczas turnieju rozgrywa kilka dobrych meczy. Murray to
nie taki gracz jak Maria Jose Martinez w tenisie, która apogeum formy
osiągnęła przed French Open i już w pierwszej rundzie pożegnała się z
turniejem. Nie przypominam sobie, aby Murray kiedykolwiek odpadł w
pierwszej rundzie wielkoszlemowego turnieju i nie sądzę by mogło stać
się to teraz, kiedy Szkot zalicza się do ścisłej światowej czołówki
graczy tenisowych.
Richard Gasquet z kolei to gracz, który cały czas jeszcze dochodzi do
formy sprzed słynnej afery, po której został ukarany dyskwalifikacją.
Francuz nagle błysnął formą w dwóch ostatnich turniejach rozgrywanych we
Francji. Zarówno zawody w Nicei jak i Bordeaux Gasquet wygrał. Po
drodze pokonywał jednak graczy średniego formatu, no może poza Verdasco w
finale turnieju w Bordeaux. Wszystko to miało miejsce pewnym kosztem.
Rozegranie 10 meczów w 12 dni tuż przed samym turniejem wielkoszlemowym
nie jest zbyt roztropne jeśli się ma nadzieję odegrać jakąś rolę na
turnieju. Może Gasquet postawił na mniejsze turnieje, w których nie
uczestniczyła światowa czołówka, która wolała się przygotowywać i
odpoczywać przed French Open. Zmęczenie dzisiaj wyjdzie na wierzch, bo
nie wyobrażam sobie, by Gasquet ograł Murraya w trzech setach, a każda
minuta dłużej spędzona na korcie będzie oddziaływać na korzyść Murraya.
Podsumowując wszystko:
Krótko - zmęczony Gasquet nie ma większych szans, by wyeliminować
mającego kryzys formy za sobą Murraya, który nie odpada w pierwszych
rundach Wielkich Szlemów.
Analiza by Jaskir
Źródło: www.bukosfera.pl





