- Dyscyplina: Piłka nożna
- Rodzaj zakładu: under/over
- Typ: over 2.5
- Kurs: 1.73
- Stawka: 4/10
- Data rozpoczęcia: 21.08.2010 18:15
- Bukmacher: 12Bet
Wigan w zeszłym sezonie dała się poznać jako totalnie nieprzewidywalna drużyna. Z jednej strony podopieczni Roberto Martineza przegrywali mecze w dramatycznych okolicznościach, by nie wspomnieć o prawdziwym blamażu na White Hart Lane z Tottenhamem (9:1!), po którym piłkarze The Latics obiecali pokryć koszty podróży kibicom, którzy zdecydowali się pojechać wraz z pupilami do Londynu; z drugiej zaś strony gracze Martineza potrafili zaskoczyć wrześniową wygraną z Chelsea u siebie, w podobnych jak teraz okolicznościach. Nie ma co jednak ukrywać, że ten sezon będzie dla Wigan dużo trudniejszy o czym świadczy już jego początek, a także to, że według bukmacherów Roberto Martinez jest najpoważniejszym kandydatem do pierwszego zwolnienia managera w Premier League. Jak tu się jednak dziwić skoro na inaugurację sezonu jego drużyna doznaje u siebie upokarzającej porażki z beniaminkiem Premier League, Blackpool aż 0:4. Dodajmy po katastrofalnym meczu. Przy czym trzeba powiedzieć, że w szeregach The Latics są zawodnicy, którzy potrafią grać w piłkę, by wymienić choćby duet Charles N'Zogbia- Hugo Rodallega (choć o tym pierwszym mówi się w kontekście gry w Sunderlandzie), ale od dwóch sezonów Wigan to raczej łakomy kąsek nie tylko dla potentatów ligi.
Cóż powiedzieć o Mistrzach Anglii jak tylko to, że zaczęli sezon hucznie wygrywając z WBA aż 6:0. Błysnął Drogba, który przypomniał, że nadal jest najlepszym napastnikiem Premier League. Pomimo niezbyt okazałego okresu transferowego, na który narzekali niektórzy kibice The Blues początek jest jednak znakomity. Inny być nie może, bo przecież Chelsea nawet bez radykalnych wzmocnień to nadal jednak z dwóch, obok MU, najlepszych drużyn w Anglii. Czy to znaczy, że londyńska maszyna przejedzie się po biednych The Latics? To bardzo możliwe i może być to pierwszy gwóźdź do trumny Martineza, ale z drugiej strony absolutnie nie lekceważyłbym Wigan. Ta ekipa pokazała w zeszłym sezonie, że w piłkę grać umie, choćby właśnie w meczu z Chelsea, a porażka 0:4 to zawsze wstydliwa sprawa, która jednak z drugiej strony potrafi zmobilizować piłkarzy do walki. Nie sądzę jednak by jedna z najgorszych defensyw w lidze w zeszłym sezonie potrafiła zatrzymać Drogbą i spółkę, ale podopieczni Martineza mogą strzelić bramkę, a nawet powinni to zrobić. Trudno by kibice na DW Stadium już drugi raz mieli opuszczać stadion dużo wcześniej niż przed końcowym gwizdkiem sędziego. Moim zdaniem najbardziej prawdopodobne rezultaty to 1:2 lub 1:3.





